WAB, 2004
---
Laszlo Krasznahorkai, autor "Szatańskiego tanga" osadza fabułę swojej powieści w realiach węgierskich. Bohaterami książki są ubodzy mieszkańcy zapomnianej, nieustannie spowitej strugami deszczu osady, którzy, pomimo życia w ciągłym pijaństwie i upodleniu, wciąż oczekują na cud.
Ludzie ci podobnie jak bohaterowie "Czekając na Godota" Samuela Becketta są bezradni wobec losu, który przypadł im w udziale. Czekają na zbawiciela, który wskaże im drogę, pomoże wyrwać się z pełnej marazmu egzystencji, pokaże jak żyć. Rozmowy suto zakrapiane węgierską "palinką" świadczą o tym, jak bardzo są zagubieni i jak bardzo sytuacja, w której się znajdują, destrukcyjnie na nich wpływa. Wybawiciel, który do nich przychodzi, okazuje się jednak zwykłym oszustem żerującym na ich naiwności.
W "Szatańskim tangu", tak jak w "Procesie" Kafki, bohaterowie postawieni są w sytuacji, z której nie widzą wyjścia. Na podobieństwo legendarnego Minotaura błądzą po przeznaczonych sobie labiryntach nie dostrzegając żadnego światełka, które mogłoby wskazać im właściwą drogę na krętych ścieżkach życia.
Krasznahorkai konstruuje świat, w którym rzeczywistość dotykalna - gospoda, domy, niszczejący pałac - przenika się z wymiarem metafizycznym. Do powieści wprowadza elementy nadrealizmu. Fabuła skonstruowana zgodnie z logiką przyczynowo-skutkową w pewnym momencie rozpada się; halucynacje i oniryczne wizje zaczynają wieść prym. Świat tonącej w deszczu osady zmienia się w miejsce magiczne, w teatr, gdzie dzieją się rzeczy podobne do snu. Surrealistyczne obrazy mieszają się z realnymi. Swoim sposobem postrzegania świata Krasznahorkai przypomina Marqueza; obaj pokazują niezwykłość tam, gdzie inni nie potrafią jej dostrzec: metafizykę w pospolitości, piękno w brzydocie, dostojność w niechlujstwie.
"Szatańskie tango" odwołuje się także do symboliki biblijnej. Ludzie oczekują na przybycie Irimiasa jak na Zbawiciela. Halicsowa, wiejska dewotka, nieustannie cytuje Biblię, a padający deszcz, opuszczoną osadę, zło pustoszące ludzkie dusze interpretuje jako symbole nadchodzącej Apokalipsy. Samobójcza śmierć niedorozwiniętej umysłowo Estike jest traktowana jak niewinna ofiara złożona w imię lepszej przyszłości mieszkańców. Zwłoki dziewczynki obleczone w utkany z mgły całun zostają uniesione przez wiatr do nieba. Kiedy Irimias (rzekomy zbawiciel) i jego towarzysz Pietrina opuszczają osadę, na mieszkańców spada deszcz kolorowych ciem, a w powietrzu rozbrzmiewają dźwięki niebiańskiej muzyki (przynajmniej według relacji Halicsowej).
Tematem powieści Krasznahorkaia jest też polityczne poddaństwo. Ludzie niezależnie od swoich umiejętności i wykształcenia ślepo służą Irimiasowi: oddają mu wszystkie pieniądze, wierzą w każde jego słowo. Jedynie kulawy Futaki uświadamia sobie, że jest on oszustem i nie może nadać sensu ich życiu.
Akcja "Szatańskiego tanga" rozgrywa się powoli, czasem monotonnie. Próżno szukać tu nagłych zwrotów akcji, sensacyjnych rozwiązań, namiętności. Powieść toczy się sennie, a wrażenie nostalgii i marazmu potęguje padający nieustannie deszcz. Ale właśnie w owym pozornym spokoju i monotonii tkwi cała siła książki. Być może Apokalipsa, ostateczna zagłada materialnego i duchowego świata, dokonuje się tutaj w ciszy i spokoju...
"Szatańskie tango" Laszlo Krasznahorkaia doczekało się ekranizacji filmowej; reżyserem jest Bél Tarr, a autorem zdjęć Gábor Medvigy. Ten siedmiogodzinny, czarno-biały film został okrzyknięty mianem arcydzieła kina awangardowego drugiej połowy XX wieku.
Magda Głaz, magdaglaz@tlen.pl